Wpatrywałem się jeszcze przez chwilę w to drobne ciałko mojej córki, naszej córki. Osiem miesięcy musiałem je nosić, a to i tak to za krótko. Powinny być we mnie jeszcze kolejne cztery tygodnie, by były znacznie lepiej rozwinięte, przygotowane do tego świata. Cały czas muszę mieć na uwadze to, że są znacznie delikatniejsze, niż inne noworodki. Że muszę na nie uważać jeszcze bardziej. Teoretycznie trochę wiem, jak zajmować się zwykłymi dziećmi, czytałem mnóstwo książek o tej tematyce czytałem, więc brakuje mi tylko wprawy. A może raczej brakowałoby mi wprawy, gdyby były to w pełni rozwinięte, dziewięciomiesięczne dzieci. Wcześniakami chyba się zajmuje trochę inaczej. Powinno się zajmować inaczej. W końcu, są znacznie bardziej delikatne, narażone na wszystko.
W pewnym momencie rozległo się ciche pukanie do drzwi. Od razu podniosłem głowę czując, że już tak trochę zasypiałem, zmęczony... w sumie, nie wiem, czym zmęczony. Chyba wszystkim. I tymi emocjami, zwłaszcza emocjami. Oby tylko teraz jakoś się to uspokoiło. Mam serdecznie dosyć tych nagłych skoków, z jednej skrajności w skrajność. Męczyło to mnie, i męczyło to Haru.
- Przyniosłam obiad – powiedziała cicho służąca, ostrożnie wchodząc do środka.
- Najwyższa pora. Musisz coś zjeść – powiedział Haru, od razu zrywając się z łóżka. Nim podszedł do kobiety, ostrożnie położył Takumi'ego na materacu, obok mnie. Trzeba przynieść tu jakieś łóżeczka. Nie mogą leżeć obok mnie, kiedy ja będę spał. W końcu, jak coś im przypadkiem zrobię? Przygniotę je przez sen? Trzeba ogarnąć te łóżeczka... jeszcze tego nie zdążyłem zrobić. Zleciłem ich wykonanie u cieśli, ale przecież miały pojawić się na świecie za jakieś dwa tygodnie, więc byłyby na czas, gdyby dzieciaczki nie zechciały wcześniej przyjść na świat. I na co im to było? Jestem niemalże pewien, że w moim brzuchu miały wygodniej, i cieplej, i w ogóle lepiej. - Chodź. Pomogę ci zjeść.
- Jak dziecko mogę utrzymać, to także talerz z jedzeniem też dam radę – powiedziałem, delikatnie się poprawiając. Delikatnie, by przypadkiem nie obudzić Sayuri. Dopiero co zasnęła, a sen niemowlaka jest przecież taki delikatny.
- Już się wystarczająco namęczyłeś, kochanie. Najwyższa pora odpocząć – poprosił, uśmiechając się delikatnie. Chwycił za krzesło, podsunął je do łóżka i zaraz na nim usiadł. - I nie musisz odkładać Sayuri, teraz potrzebuje twojej bliskości – dodał, uśmiechając się delikatnie.
- Nie przekonam cię, co? - cicho westchnąłem, nie mając siły się kłócić czy dyskutować. Najchętniej bym poszedł spać, zniknął, wtopił się w ten materac... ale wcześniej jeszcze odwiedziłbym łazienkę. Tylko, jak ja do niej dotrę, to nie wiem, skoro nie byłem w stanie nawet kroku wcześniej zrobić, a przez tę godzinę wcale mi sił nie przybyło.
Haru powoli mnie nakarmi, a kiedy już wszystko zjadłem, odstawił pusty talerz na stolik, odebrał ode mnie Sayuri, ułożył ją obok brata, a następnie wrócił do mnie, pomagając mi wyjść z łóżka. Jakby doskonale wiedział, że potrzebowałem iść do łazienki. On jest niesamowity. Nic nie musiałem mówić, a i tak wiedział.
- No już, możesz iść spać. Zostanę z tobą – powiedział, kładąc mnie na materacu. Nim jednak pozwolił mi się położyć, wytrzepał moją poduszkę, by było mi wygodnie.
- To bezpieczne, by dzieci leżały obok mnie? A jak ty na chwilę wyjdziesz, a ja przypadkiem je przygniotę? Nie powinienem leżeć dalej od nich? - powiedziałem, zerkając na nasze śpiące pociechy. Tak niewinne, tak bezbronne... przecież ja w każdej chwili zrobię im krzywdę.
- Nie zrobisz, zaufaj mi - poprosił, delikatnie się uśmiechając.
- Obyś się nie mylił - powiedziałem, po czym położyłem się na poduszkach, delikatnie się krzywiąc. To nacięcie dalej tak okropnie bolało, musiałem uważać na każdy, nawet najmniejszy ruch. Za jakieś dwie godziny kolejna pobudka, by je nakarmić... to będzie dla mnie naprawdę ciężki okres. A kiedy pierwsza zmiana pieluszki? Pierwsze kąpanie? Tyle jeszcze przede mną, a ja już się czułem przytłoczony.
- Nie zrobisz, zaufaj mi - poprosił, delikatnie się uśmiechając.
- Obyś się nie mylił - powiedziałem, po czym położyłem się na poduszkach, delikatnie się krzywiąc. To nacięcie dalej tak okropnie bolało, musiałem uważać na każdy, nawet najmniejszy ruch. Za jakieś dwie godziny kolejna pobudka, by je nakarmić... to będzie dla mnie naprawdę ciężki okres. A kiedy pierwsza zmiana pieluszki? Pierwsze kąpanie? Tyle jeszcze przede mną, a ja już się czułem przytłoczony.
<Wilczku? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz