Ależ on był niecierpliwy... myślałem, że tylko pójdziemy na fajerwerki i będzie miło i fajnie, ale wychodzi na to, że będę musiał z nim wcześniej wyjść, bo przecież mi tu jajo zniesie. Ale czy mogłem się mu dziwić? Ja mogłem odpoczywać. Ja mogłem się wyłączyć. A on? Ciągle czujny, nie mógł zamknąć oczu i wyłączyć się. Pamiętał każdą minutę, godzinę, którą to poświęciłem na spanie. No i nie był ranny, mógł się ruszać, przeciągać, biegać, a ja musiałem uważać, by nie naruszać tych ran. Nie bolały już aż tak, ale dalej były delikatne, o czym świadczył ten wielki skok Futerko na mnie. Tak, muszę się nim trochę dzisiaj zająć, by nie był za bardzo pokrzywdzony. Jak tylko te rany będą wyleczone... nie dam mu odpocząć. Wiem, że jestem w stanie go zmęczyć, i go tym razem zamierzam pomęczyć tak samo mocno.
- Ściemni się, to wyjdziemy. Chociaż nie wiem, czy jakieś atrakcje cię zainteresują – powiedziałem rozbawiony, rozczesując swoje włosy. Specjalnie na ten dzień trochę się ogarnąłem, umyłem siebie, włosy, zastosowałem maści zapachowe, by właśnie dla niego dobrze pachnieć... nie wiem, czy ma to jakiś sens, skoro zaraz założę na siebie kilka warstw ubrań, by tam nie zmarznąć, no ale może chociaż przez chwilę będzie mu miło.
- A jakie są atrakcje? - spytał podekscytowany, zwracając swoje spojrzenie na mnie. - Nie opowiadałeś mi o tym nigdy. Wspominałeś tylko o magii ognia na niebie, i to wszystko.
- Bo magia ognia jest wszędzie, albo prawie wszędzie, wszystko zależy od tego, czy w danym miejscu są ludzie, którzy potrafią w taką alchemię, albo czary. A co poza tym... - zastanowiłem się, chcąc mu udzielić jak najlepszej odpowiedzi. - Zależy od miejsca. Spotykałem się z różnymi atrakcjami, zwyczajami. Z takich ciekawszych jest Spalenie Cieni Minionego Roku, ludzie budują w centrum, na jakimś placu wysoki, drewniany stos i ludzie dorzucają tam zapisane na papierze swoje żale, sprawy, które chcą w końcu zapomnieć, pogodzić, i z tego, co widziałem, tutaj będzie to samo. Jak więc chcesz, możesz coś takiego przygotować. Po północy, po magii ognia przychodzą kapłani i ten stos podpalają. Ponoć można coś w ogniu zobaczyć, ale ja tam nigdy nic nie widziałem. Mnóstwo też będzie cyganów, którzy będą chcieli ci przepowiedzieć przyszłość. Tym nie ufamy, jeden ci będzie przepowiadał przyszłość, drugi ci opróżni kieszenie. Też będzie mnóstwo grajków, różnych zespołów, więc jak lubisz tańczyć, to będzie coś dla ciebie. Też jest wypuszczanie lampionów, może uda nam się jakiś kupić, bo zrobić to nie do końca mamy jak. A jak chodzi o coś więcej, to się zobaczy. Może czymś nas to miasto zaskoczy.
- W sumie, na bal to bym jakiś poszedł – rozmarzył się, a jego spojrzenie na chwilę się rozmyło, kiedy się skupił nad jakimś wspomnieniem. No tak, arystokrata, na pewno był na jakichś balach, a może nawet jego rodzina takie bale wyprawiała.
- To powinieneś sobie kogoś innego znaleźć. Ja na bale zaproszenia nie dostaję. Może, gdybym pomógł jakiemuś szlachcicowi, to kto wie, może by mnie zaprosił na takie coś. Ale zdecydowanie wolałbym pieniądze. Na bale się nie nadaję – powiedziałem rozbawiony. Jestem za prosty, zbyt wieśniacki i biedny. Nawet jakbym dostał jakieś zaproszenie, to nie poszedłbym. Nie miałbym w czym. Nie mam manier. Nie, zdecydowanie nie, przy mnie takich luksów nie zazna.
<Różyczko? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz