niedziela, 1 marca 2026

Od Eliana CD Serathiona

 Sam nie wiem, jak to się stało, ale jakoś tak w pewnym momencie poczułem zmęczenie, i jakoś tak mi się przysnęło... znów. Zmęczony byłem tymi ciągłymi drzemkami, ale w moim obecnym stanie, nawet jak chciałem, nic nie mogłem zrobić. A może raczej, to Serathion na wiele mi nie pozwalał twierdząc, że mam odpoczywać, i się regenerować. Odpoczywać i regenerować... nie byłoby w tym nic złego, gdybym w ostatnim czasie nie miał jak wypoczywać, a już dobre parę tygodni tu sobie wypoczywamy. Jak byłem sam, tak bardzo mi to nie przeszkadzało. Wtedy mogłem leniuchować bez wyrzutów sumienia, a teraz, kiedy miałem pod swoją opieką kogoś, kto na mnie polega, kto łaknie mojego towarzystwa, nie chcę ciągle spać. Muszę spędzać z nim czas. Może byłoby inaczej, gdyby też był człowiekiem, albo raczej istotą, która to też może spać. Szkoda, że nigdy nie będzie mógł tego zaznać. Spanie z kimś, takie zwykłe odpoczywanie, jednak jest to coś innego, wspaniałego. Ufasz komuś na tyle, że całkowicie się odprężasz. Tak naprawdę mógłby ze mną zrobić co chciał. Mógłby mnie zabić, zostawić, zakneblować... co tylko chciał, tak naprawdę. 
Obudził mnie kociak, a mianowicie to, jak wskoczył wprost na jedną z moich ran na brzuchu. Obudziłem się gwałtownie i z cichym syknięciem z bólu. To nie było przyjemne. Serathion od razu zabrał kociaka, no ale ból pozostał.
- Wybacz, zaskoczył mnie. Nie sądziłem, że na ciebie skoczy – powiedział cicho Serathion, przepraszającym, pełnym wyrzutów. Miał sobie za złe, że nie zareagował wcześniej, ale skąd miał wiedzieć, że ta mała cholera skoczy idealnie na jedną z ran? 
- Nic się nie stało – odpowiedziałem, starając się uśmiechnąć do niego lekko. To nie on powinien mnie przepraszać, tylko ten czarty czort, który w tamtej chwili wpatrywał się we mnie niewinnie, bo on to przecież nic nie zrobił. - Ale tobie to się chyba nudzi, co? - drugie zdanie skierowałem do kociaka, który miauknął cicho, mrugając do mnie powoli. Z tym kotem było coś ewidentnie nie tak. 
Podwinąłem koszulkę zauważając, jak czysty bandaż powoli zaczyna się barwić na czerwono. Cudownie, swoim skokiem musiał mi naruszyć tę ranę. Coś czułem, że za dobrze teraz to wszystko się układało. Nie podobało mi się to. Wszystko przez to odroczy się w czasie. Później ruszę na łowy, później Serathion będzie chciał wgryźć się w moją szyję i będzie się jeszcze bardziej głodził, a to drugie bardzo mi się nie podobało. Wszystko przez pewną małą pchłę. 
- Już idę po apteczkę – odpowiedział Serathion, szybko podnosząc się z łóżka. Zauważyłem kątem oka, że odłożył Futerko na fotel, chyba nie chcąc, by się w tej chwili do mnie zbliżał. 
- Pewnie tylko troszkę została otwarta. To nic takiego – powiedziałem spokojnie, powoli odwijając bandaż. Wszystko, to co mi się ładnie podgoiło, znów zostało otwarte. Cudownie. 

<Różyczko? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz