Jak na moje trochę za bardzo przesadzał. Zwierzaki są nieprzewidywalne w końcu. Nigdy nie wiesz, co takiemu w głowie siedzi, co taki Futerko w danej chwili chce zrobić, zwłaszcza, że jest jeszcze młody. Może chciał mnie w ten sposób zaprosić do zabawy. Może chciał się przywitać. Może stwierdził, że za długo leżę, i chciał mnie obudzić, bym przestał wypoczywać? Tu bym się mu nie zdziwił, ostatnio nic tylko leżę, faktycznie nic dziwnego, że ma już mnie takiego dosyć. Nie, żebym wcześniej zwracał na niego większą uwagę. Czasem go pogłaskałem, trochę pogadałem, przynosiłem jedzenie, no i tyle. Nic wielkiego, przecież. Znacznie więcej uwagi mu poświęcał Serathion, jego powinien molestować, nie mnie. Może on specjalnie jest taki wredny dla mnie? To jest jakiś jego dziwny sposób wyrażania miłości do mnie, przywiązania, czy co? Bo naprawdę nie rozumiałem tego czarnego czorta.
- I co, będziesz się z nim ścigał? Sądzisz, że zdążysz go złapać, zanim nagle mu przyjdzie do głowy skoczenie mi na brzuch? - zapytałem rozbawiony, nie oczekując od niego ciągłego pilnowania tego małego futrzaka. To jest po prostu niemożliwe. Trochę jak z takim dzieckiem. Dzieciaka też przecież nie upilnujesz. Ale dzieciaka musisz pilnować dłużej, kot niedługo z tego wyrośnie... a przynajmniej miałem taka nadzieję.
- Nie muszę się z nim ścigać, jestem lepszy od niego, na pewno wyczuję, że coś kombinuje – powiedział dumnie. Szczerze, troszkę w niego wątpiłem, i także nie chciałem, by się na nim skupiał. Jak on wtedy będzie wypoczywał? Też potrzebuje wypoczynku, uwolnienia się od tych myśli, nawet bardziej, niż jest skłonny przyznać. I nie dziwiłem mu się w ogóle, sto pięćdziesiąt lat z własnymi myślami, przecież można oszaleć, a już na pewno ja bym oszalał. Na szczęście ja mogę spać. Ciekawe, jak to wygląda u takich małych wampirów, jak są dziećmi, niemowlakami... one też nigdy nie śpią? Jeśli tak, to ja się dziwię, że wampiry wyższe jeszcze się chcą rozmnażać.
- A jak ty będziesz wypoczywać? - zapytałem, opierając policzek o jego głowę. Coś było w tej pozie uspokajającego, przynajmniej dla mnie. Ciepły pokój, wygodne łóżko, i nasza dwójka. W takie zimno to naprawdę jest na wagę złota. Ale w sumie, nie mogłem się doczekać, aż te śniegi zaczną topnieć, i będziemy mogli ruszyć w podróż... długą podróż, tak naprawdę. Mam nadzieję, że morze przypadnie mu do gustu.
- Ja nie muszę wypoczywać – stwierdził hardo.
- Nie musisz, ale możesz, a nawet powinieneś. Najwyższa pora, byś trochę oczyścił swoją biedną głowę. A ja... nie wiem, może po prostu na wszelki będę miał poduszkę na brzuchu? To trochę ten skok na pewno zneutralizuje – zaproponowałem, kreśląc na jego udzie małe kółeczka.
- A będzie ci wygodnie? - spytał, nie będąc za bardzo przekonany do tego pomysłu.
- Będzie. Zresztą, spróbujmy, nic nam nie szkodzi, a tobie może pomóc – zdecydowałem, nie mając z tym żadnego problemu. - Tak mnie teraz zaczęło zastanawiać... jak byłeś takim małym bobasem, to coś tam spałeś, czy może potrzebowałeś atencji dwadzieścia cztery na siedem? Nie mam pojęcia, jak wygląda dorastanie u wampirów wyższych – powiedziałem, trochę zmieniając temat. Ciągle on się mnie o coś pyta, jak chodzi o ludzi, więc najwyższa pora, bym i ja mu pozadawał trochę pytań. Co prawda, raczej mi one nie pomogą w polowaniu, ale zaspokoję moją ciekawość. To też coś.
<Różyczko? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz