wtorek, 3 marca 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Miał rację, jeśli Futerko znowu na niego skoczy, może zrobić mu krzywdę, a tego przecież nie chcemy. Ani ja, ani on. Niech jego rany w końcu spokojnie się zagoją. Mam już dość tego ciągłego czekania. I wcale nie chodzi mi o czekanie na bliskość fizyczną. Bardziej tęsknię za zwyczajnością, za spacerami, wspólnymi wyjściami, za tym, żeby móc po prostu iść obok siebie bez strachu i ograniczeń. Aby bez oporu móc się do niego przytulić nie bojąc się o którąkolwiek z rana..
Chciałbym wreszcie odpuścić tę gospodę na dobre. Czuję, że Dona mnie tu nie chce. Z każdym dniem pokazuje to coraz wyraźniej, coraz śmielej. A ja choć jestem, jaki jestem i tak się tym przejmuję. Martwi mnie to bardziej, niż powinno. Bo jeśli ona naprawdę mnie nie lubi, to znaczy, że dopóki jestem z Elianem, on nie będzie mógł tu wrócić. A może przesadzam? Może to tylko moje wyobrażenia, które podsyca niepewność?
Widzę jednak jej spojrzenia, chłód w gestach, w słowach. Gdyby mogła, pewnie już dawno by mnie stąd wyrzuciła. Nie robi tego tylko dlatego, że wie. Jeśli mnie wyrzuci, Elian pójdzie za mną. A wtedy obrazi się na nią naprawdę i być może nigdy tu nie wróci.
Z drugiej strony, czy to w ogóle ma jeszcze znaczenie? Przecież wędrujemy nad morze, daleko, bardzo daleko stąd. Tak daleko, że ta gospoda może stać się tylko wspomnieniem. Może Dona widzi Eliana po raz ostatni, nawet jeśli jeszcze o tym nie wie. A może to ja dramatyzuję i życie znowu nas czymś zaskoczy?
Bo przecież życie bywa nieprzewidywalne aż do bólu. Nigdy nie wiadomo, gdzie nas poniesie, gdzie ostatecznie zapuścimy korzenie i czy w ogóle zapuścimy je razem. I choć ta niepewność mnie przeraża, to jednocześnie gdzieś głęboko czuję, że najważniejsze jest to, że idziemy dalej. Razem.
- Postaram się tym razem go dopilnować, żeby nic ci nie zrobił - Zapewniłem, uśmiechając się do niego łagodnie, tak jakby sam uśmiech mógł rozwiać jego obawy. - A jeśli chodzi o Dravena… on cię nie ruszy. Są pewne zasady, których przestrzega się w świecie wampirów. Cudzej własności się nie tyka. Przynajmniej dopóki właściciel się nią nie znudzi - Dodałem spokojnie, choć w moim głosie pobrzmiewała nuta chłodnej pewności.
Wiedziałem jedno, dopóki jestem obok, Elian jest bezpieczny. I zrobię wszystko, żeby tak pozostało.
- Zdajesz sobie sprawę, że to nie twoja wina? - Powiedział cicho. - To mogło się stać w każdej chwili. To tylko zwierzak. Nie jesteś w stanie kontrolować go na każdym kroku. - Pochylił się i pocałował mnie w czoło, jakby chciał tym gestem zdjąć ze mnie cały ciężar winy.
- Może i nie - Odpowiedziałem po chwili. - Ale mogę się nim zająć. Mogę go pilnować. Zrobię wszystko, co się da, żeby następnym razem na ciebie nie skoczył. - Rozumiałem, że Futerko jest mały i działa instynktownie. Nie robi tego ze złośliwości. Ale to nie znaczy, że może bezkarnie skakać po Elianie, kiedy tylko ma na to ochotę. Jeśli trzeba, będę go mieć na oku bez przerwy. To moja odpowiedzialność. I zrobię wszystko, żeby Elian był bezpieczny.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz