wtorek, 3 marca 2026

Od Serathiona CD Eliana

 To pytanie naprawdę mnie zaskoczyło. Przez chwilę patrzyłem na niego w milczeniu, próbując zrozumieć, skąd w ogóle mu to przyszło do głowy. Dlaczego to było dla niego takie ważne? Po co chciał to wiedzieć? Z pewnością nie była to wiedza, która mogłaby pomóc mu w walce z wampirami. A jednak w jego spojrzeniu dostrzegłem coś więcej niż zwykłą ciekawość, może troskę, może próbę lepszego zrozumienia mnie.
Skoro więc musiał to wiedzieć… dobrze. Opowiem mu.
- Nie spałem - Zacząłem spokojnie. - Ale też nie potrzebowałem rodziców dwadzieścia cztery godziny na dobę. Jako dziecko, ja tak jak każdy wampir zrodzony z wampirzycy, funkcjonowałem właściwie tak samo jak teraz. Z tą różnicą, że byłem mały… i po prostu leżałem w łóżeczku. - Uśmiechnąłem się lekko, widząc w jego oczach zdziwienie.
- Wiesz nie jest z nami aż tak źle, jak mogłoby się wydawać. Nie potrzebujemy stałej uwagi. Nawet jako dzieci potrafimy być… samowystarczalni. Cisi. Obserwujący. Świadomi więcej, niż powinno się oczekiwać po kimś w tak małym ciele. - Przez chwilę zawahałem się, po czym dodałem ciszej. - Może właśnie to jest w tym wszystkim najbardziej nieludzkie. - Wyznałem, mówiąc mu tylko to co faktycznie było prawdą. 
- A więc chcesz mi powiedzieć, że tak po prostu leżeliście bez snu? I że nie oczekiwaliście towarzystwa ani wsparcia ze strony rodziców? - Dopytał, marszcząc brwi. Wciąż nie potrafił tego do końca pojąć.
W jego głosie nie było osądu, raczej szczere zdumienie. Może nawet nutka współczucia, której wcale nie potrzebowałem.
Uśmiechnąłem się lekko.
- To… trochę bardziej skomplikowane. Wampiry są specyficznymi istotami. Inaczej odbieramy świat, inaczej przeżywamy czas. Dla nas cisza nie jest pustką, a samotność nie zawsze oznacza brak. - Na moment odwróciłem wzrok, jakbym próbował zajrzeć w przeszłość, która z biegiem lat stała się rozmyta jak stary sen.
- Poza tym pamiętaj… ja nie miałem dziecka. To ja byłem dzieckiem. - Spojrzałem na niego z łagodnym rozbawieniem. - A więc zapewne nie wszystko z tamtych lat pamiętam tak wyraźnie, jak bym chciał. - Zawahałem się, po czym dodałem ciszej. - Wiem tylko, że nie czułem się zaniedbany. Po prostu… byliśmy inni. I to inne było dla nas naturalne. - Stwierdziłem, wzruszając przy tym swoimi ramionami.
Elian kiwnął głową, przesuwając dłonią po moim udzie w powolnym, uspokajającym geście. Przynosząc mi tym samym przyjemność i ukojenie którego potrzebowałem.
- Wy naprawdę jesteście dziwnymi istotami - Stwierdził z lekkim niedowierzaniem, poprawiając kołdrę, którą nas otulił, jakby chciał odgrodzić nas od całego świata.
Uśmiechnąłem się pod nosem.
- Nikt nigdy nie twierdził, że jesteśmy normalni. Wampiry to nie ludzie. - Mój głos zszedł do szeptu. - Jesteśmy nieprzewidywalni… nawet jako dzieci. - Wsuniąłem się bliżej, chowając twarz w zagłębieniu jego ramienia. Czułem się przy nim dobrze. Bezpiecznie. Jakby wszystko było dokładnie takie, jakie powinno być. Idealne, przynajmniej dla mnie.
Przez chwilę słuchałem rytmu jego oddechu.
- Śpij już - Mruknąłem cicho, przesuwając dłonią po jego klatce piersiowej, którą tak bardzo lubiłem. - Musisz zebrać siły na naszą randkę. Nie możesz mnie zawieść. - W moim głosie pobrzmiewała nuta żartu, ale pod nią kryła się szczera troska.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz