Znów miałem iść spać? Przecież przed chwilą wstałem. Chociaż z drugiej strony... czy mogłem tu zrobić coś innego? W moim stanie? Moje opcje były naprawdę mocno ograniczone, a to wszystko przez moje głupie rany. Gdyby nie one, mógłbym zrobić coś innego, coś lepszego i coś zdecydowanie bardziej produktywnego. Nic dziwnego, że później Serathion taki trochę znudzony jest, przygaszony i bez życia. Zdecydowanie będę mu to musiał wynagrodzić, kiedy w końcu będę w stanie. I mam nadzieję, że jak najszybciej wyzdrowieję. Moja cierpliwość też się w końcu kiedyś skończy.
- Skoro mam iść spać, powinienem się wygodniej ułożyć. Jak zasnę w ten sposób, po przebudzeniu będą mnie plecy boleć – odpowiedziałem z lekkim bólem serca. Tak wygodnie się do mnie przytulił, i ja to wszystko muszę zniszczyć.
- Racja. I poduszka, na twój brzuch. Albo po prostu będę go pilnował – już oczywiście wymyślał, całkowicie ignorując moje wcześniejsze postanowienia. No tak, on niech się męczy... niemożliwy jest.
- Poduszka w zupełności wystarczy – przypomniałem mu, w miarę wygodnie kładąc się na materacu. Musiałem uważać na tą najświeższą, otwartą przez kota ranę, no i też przy okazji na całą resztę. Tamte też nie są jakoś bardzo dobrze zasklepione, źle się położę, niepotrzebnie przeciągnę i na pewno je otworzę, a gdybym to zrobił sam, Serathion chyba by mnie zabił za moją bezmyślność.
Położyłem się delikatnie na boku, jedną z poduszek położyłem na brzuchu, chociaż trochę niedbale, a to tylko dlatego, by móc do siebie przytulić moją Różyczkę. Jak zmienię pozycję, zacznę spać na plecach, Serathion na pewno poprawi tę nieszczęsną poduszkę, mogę być tego bardziej niż pewien. Ostrożnie przytuliłem go do siebie, wsunąłem nos w jego włosy, przymknąłem oczy, starając się jak najszybciej zasnąć.
Jeszcze przez chwilę moje myśli krążyły wokół tego, co powiedział mi Serathion, o dorastaniu wampirów wyższych. Jakie to było dziwne... jako dziecko są świadomi? Tak leżą w kołysce, nakarmione, patrzą się w sufit... i to wszystko? Nie wymagają uwagi? Obecności matki? Opieki? Niektóre ludzkie niemowlaki przecież nie zasną, nie uspokoją się, nie czując bliskości swojej rodzicielki. Wampiry są naprawdę przedziwne. Z jednej strony było to trochę zrozumiałe, bo przecież gdyby nie spały, i nie były świadome, spokojne, to przecież wampirzyce miałyby serdecznie dosyć matkowania i wampiry wyższe szybko wymarły. Nie, żeby teraz się dobrze się miały. A może po prostu się dobrze ukrywały. Dobrze, że nigdy nie spotkam takiego niemowlaka wampirzego na swojej drodze. Już przez sam opis czułem, że coś z takim małym bobasem było nie tak.
Przytuliłem go mocniej do siebie, wyrzucając myśli o dzieciaku z głowy. Nie mam już co o tym myśleć. Nigdy mnie to nie spotka. Serathion w ciążę nie ma jak zajść, a nawet jakby mógł jakimś dziwnym sposobem, to byłaby hybryda, więc pewnie to zadziałałoby jeszcze inaczej... nie, nie, nie, kot i przedziwny wampir, dorosły na szczęście, w zupełności mi wystarczają, nie mam siły na więcej istot do opieki w moim otoczeniu.
<Różyczko? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz