poniedziałek, 9 października 2023

Od Soreya CD Mikleo

 Nie byłem do końca zadowolony z tego, że Mikleo nazwał mnie chłopcem. Chłopcem byłem, owszem, ale tylko tam na dole. I tylko na chwilę, bo czy to nie jest tak, że chłopiec po seksie staje się mężczyzną? Teraz nie mogłem mu tego powiedzieć, no bo już poszedł spać, a ja, pomimo tego, że również bardzo chciałem to zrobić, niekoniecznie mogłem. Tam na dole pozostawiliśmy mały bałagan. Nie mówiąc o tym, że my również byliśmy małymi bałaganami, Mikleo nieco większym ja mniejszym. Z moją Owieczką nic zrobić nie mogę, bo przecież już śpi, ale ja do porządku już się doprowadzę. Jak wstaną dzieci, to ja wpierw do nich zajrzę, dając możliwość ogarnięcia się Mikiemu. 
Po raz ostatni pocałowałem mojego męża w czoło i zszedłem z łóżka bardzo cicho i ostrożnie, opatulając go dokładnie kołdrą. Zawiązałem mocniej spodnie, bo wcześniej zrobiłem to trochę pospiesznie i niedbale, a nie chciałby, by tak po prostu zsunęły mi się z bioder podczas sprzątania, i po tym zszedłem na dół, wcześniej upewniając się, że nasze maleństwa śpią. Na szczęście Miki ich nie obudził, co nawet trochę mnie zdziwiło. Kilka razy nie za bardzo nad sobą zapanował, wydając z siebie dosyć głośny jęk, co mi osobiście nie przeszkadzało, ja tam uwielbiałem słuchać jego głosu, ale przez wzgląd na dzieci nie mógł za bardzo mnie nim uraczyć. A szkoda. Jak kochałem te nasze szkraby najbardziej na świecie, tak czasem... cóż, wolałbym, by ich nie było. Albo gdyby tak na chwilę były gdzieś indziej. No nic, jakoś się nauczyłem z nimi żyć. Jeszcze trochę czasu, no i podrosną, zaczną chodzić do szkoły, a my będziemy mieć więcej czasu dla siebie, co oczywiście będę wykorzystywał. Najbardziej do bym jednak chciał gdzieś z Mikim polecieć, tak na jakiś tydzień, albo dwa, a nawet i trzy, i mieć go tak całkowicie dla siebie... Na to sobie chyba jeszcze naprawdę długo poczekam. 
Sprzątnąłem ze ściany oraz podłogi resztki nasienia, które należało zarówno do mnie i Mikleo, pogasiłem świeczki i następnie poszedłem zażyć dosyć szybkiej kąpieli. Odruchowo poszedłem do łazienki na górze, zapominając, że przecież otworzyłem tę na dolę, ale to nawet dobrze się stało, bo jeszcze tam nie było żadnych ręczników czy specyfików do mycia. Muszę to nadrobić jakoś w najbliższym czasie. Może jak będę jutro wracał od Alishy, Lailah i tej całej reszty? Trzeba w końcu poroznosić te zaproszenia. Ale już nie będę mieszał do tego Mikleo, on wszystkie pięknie napisał, no to ja i dzieci je poroznosimy, a on będzie mógł sobie odpocząć. Tak, to brzmi jak jakiś plan. No ale jak trzeba będzie udać się gdzieś dalej, jak chociażby do Yuki'ego, czy Aurory, co mi się tak trochę nie podobało, to Mikleo biorę ze sobą. 
– Sorey? – usłyszałem zaspany głos w drzwiach, podczas kiedy ja kończyłem się wycierać. 
– Stało się coś, Owieczko? – zapytałem, odwieszając ręcznik i zakładając na swoje nogi spodnie, nie mogąc przecież tak po prostu paradować nago. 
– Stało. Nie ma cię w łóżku – powiedział, przecierając oczka. Ubrany jedynie w moją koszulę robiąc to, wyglądał przeuroczo. Ja to jednak mam szczęście, że trafiłem na kogoś tak pięknego i tak cudownego jednocześnie. 
– No wiesz, skoro byłem dobrym chłopcem tam na dole, no to i na dole musiałem posprzątać. Trochę tam nabałaganiliśmy – wyjaśniłem, uśmiechając się do niego. – Wracaj do łóżka, pozbędę się wody i już do ciebie idę – powiedziałem, chcąc doprowadzić łazienkę do względnego ładu. Mojemu Mikiemu też by się przydało, zwłaszcza, że jego uda tak troszkę brudne są, no ale to rano, bo teraz już widać, że nie ma na to siły.

<Owieczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz