wtorek, 2 grudnia 2025

Od Eliana CD Serathiona

 Trochę nie rozumiałem, co w tym był za problem, by powiedzieć to jedno słowo. Może nie potrafił się postawić w ich sytuacji? Dla nich to był zwykły wybuch złości. Dla niego moment strachu o własne życie. Nie mogliśmy im wyjaśnić tej sytuacji, i musieliśmy się trzymać tego, że się po prostu zdenerwował. Ale to jeszcze nie teraz. Pewnie i tak dziewczyny śpią po nocce, no i jest zbyt jasno. I chociaż mnie takie słońce by się przydało, tak jemu... lepiej nie. Chociaż moje ciało regeneruje się szybciej niż przeciętnego człowieka, tak nie chciałbym tracić jeszcze więcej krwi. Trochę przekroczyłem ten limit, czułem to aż nazbyt wyraźnie. 
– Nic się nie stało. Sam tego chciałem. I jak chodzi o to nicnierobienie... Może masz rację – przyznałem, cicho wzdychając. – Ale i tak muszę wstać. Napić się czegoś, zjeść. Chociaż, bardziej dokucza mi pragnienie. 
– Cóż, przyniósłbym ci coś, ale to mogłoby być dla mnie zbyt ryzykowne – odparł, na co się delikatnie uśmiechnąłem. 
– I tak bym ci nie pozwolił. Nie mam tyle krwi w sobie, by znów cię karmić – powiedziałem, powoli podnosząc się do siadu. – Wspaniale pachniesz – dodałem, tuląc go do siebie. Może i był chłodny, ale nie przeszkadzało mi to. Jego bliskość... jego bliskość była wszystkim, czego w tej chwili potrzebowałem. 
– Mhm, idź już po to jedzenie. Tylko załóż na siebie jakąś koszulkę. Ten widok jest tylko dla mnie – położył palec na mojej klatce piersiowej. No tak, nie miałem na sobie koszulki. A wcześniej bez niej i tak zszedłem na dół... cóż, nikt mi na to uwagi nie zwrócił. A i ja się tym zbytnio nie przejąłem. 
– Skoro tak chcesz, chociaż za bardzo nic ciekawego sobą nie reprezentuję – odparłem, szukając wzrokiem czegoś, co mógłbym założyć. 
– Proszę – podał mi moją zieloną koszulę. – I lepiej bacz na to, kto cię takim widzi – dodał, jakby lekko mi grożąc. Naprawdę aż tak jest o mnie zazdrosny? Jeszcze do tej myśli się nie przyzwyczaiłem. 
– Skoro tego sobie życzysz, będę miał się na baczności – odpowiedziałem, po czym pocałowałem go w policzek. – Wiesz, że musisz wstać, bym mógł się ubrać? 
– Mhm. Więc... Dzisiaj leniwy dzień? – zapytał, grzecznie siadając obok. 
– Chyba tak. Jak tak ładnie mnie przekonujesz, nie mogę się z tobą kłócić – przyznałem, zapinając guziki koszuli. Leniwy dzień... kiedy ja ostatni raz miałem taki leniwy dzień? Nie pamiętam. Zawsze coś musiałem robić, jakąś drobnostkę, by dzień nie był stracony. A teraz? Jedno jego słowo, i ja już byłem gotów spędzić z nim cały dzień w łóżku... no, prawie cały. – Niedługo wrócę, by móc nudzić się tu z tobą – obiecałem, całując go w czubek nosa. 

<Różyczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz