Grzecznie siedziałem w wentylacji, starając się nie zrobić najmniejszego hałasu. Z góry obserwowałem to, co działo się w pomieszczeniu pod spodem, i muszę przyznać, człowiek tam poniżej chyba miał nie po kolei w głowie. Z tego, co zauważyłem, zgromadził wokół siebie przedmioty, które wyglądały jak jakieś rytualne ofiary. Czczenie czegokolwiek jest dziwne, ale czczenie wampirów? To było już naprawdę niepokojące. Mężczyzna zachowywał się, jakby wierzył, że istniejemy tuż obok, słuchamy, przyjmujemy modlitwy i błogosławimy wybranych.
Trochę mnie to bawiło, bo jeśli naprawdę tak uważa… cóż, niech dalej się modli. Kto wie? Może któreś z nas przypadkiem go usłyszy.
Był nawet przebrany jak wampir, choć raczej jak wampir przemieniony, a tych nigdy nie lubiłem. Brudni, wulgarni, przekonani, że są lepsi od tych czystej krwi. Zawsze chcą więcej, zawsze chcą rządzić. Większość z nich wierzy, że jeśli zostaną przemienieni, to my, starzy, silniejsi, będziemy im usługiwać. To zabawne, bo najczęściej jest dokładnie odwrotnie. Przemienia się kogoś nie bez powodu. Przemieniony to idealny sługa. Można go wysłać tam, gdzie samemu ryzykuje się śmiercią. Niektórzy z nas uwielbiają mieć podwładnych… i przemienieni nadają się do tego najlepiej.
Zsunąłem się cicho w głąb kanału wentylacyjnego. Mężczyzna wciąż szeptał pod nosem modlitwę, tak cicho, jakby bał się, że go usłyszę. Niewiele tam się działo, więc zdecydowałem się wrócić. Każdy krok musiał być ostrożny, metalowe płyty pod moimi drobnymi łapkami, niosły dźwięk daleko, a ja nie chciałem, by ktokolwiek wiedział, że jestem nad nimi.
W końcu dotarłem do pokoju Eliana. Prawie w tej samej chwili drzwi otworzyły się gdy do środka wszedł mój towarzysz. Wyczucie czasu miał perfecyjne, jakby wyczuł moją obecność z daleka.
- O proszę, już wróciłeś? Udało ci się wszystko załatwić? - Odezwałem się, gdy tylko przybrałem swoją ludzką postać
- Tak - Odpowiedział - A ty? Czego się dowiedziałeś? - Dopytał zbliżając się do mnie, zupełnie naturalnie, jakby to było coś oczywistego, obejmując mnie swoimi ramionami.
Przytulenie nie było niczym złym, ale zaskoczyło mnie. Jego ciepło przeszło przez moje ciało, dając mi ukojenie i jego przyjemny zapach. - Mam nadzieję, że na nic głupiego nie wpadłeś. Nie pokazałeś mu się, prawda? Nie chcemy, żeby coś ci zrobił. - Dodał, półszeptem prosto do mojego ucha. Dreszcz przeszedł wzdłuż mojego kręgosłupa, kiedy jego słowa do mnie dotarły, martwił się a to było naprawdę kochane.
- Niczego nie zrobiłem - Zapewniłem. - Cały czas siedziałem w wentylacji. Nie wydając siebie najmniejszego dźwięku. I niczego nie zauważył. - Odchyliłem się lekko, aby spojrzeć mu w oczy. - Mężczyzna wygląda na zaniedbanego. Długie, ciemne włosy. Starszy, może schorowany, ale dobrze zbudowany. Wygląda, jakby rozpaczliwie pragnął stać się jednym z nas. Modlił się do kogoś, jakby oczekiwał, że wampir przyjdzie i go przemieni. - Zamilkłem na moment, wspominając jego szept, pełen gorącego pragnienia. - Nie wiem, co planujesz - Dodałem w końcu. - Ale masz dwie opcje. Albo złapiesz go na gorącym uczynku, albo zmusisz do powiedzenia prawdy. To drugie może być trudne. Po tym, co widziałem, nie przyzna się. Żyję w zupełnie innym świecie, tak jakby już się poddał lub był naprawdę ciężko chory - Wyjaśniłem, wciąż nie do końca rozumiejąc tamtego mężczyznę.
<Elianie? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz