czwartek, 11 grudnia 2025

Od Serathiona CD Eliana

 Już niech on się więcej nie martwi o mój pierścionek. Trafi na mój palec w odpowiednim momencie, gdy tylko napisze ten przeklęty list, w końcu to wtedy będę musiał ukryć moje wampirze ja…
Zacisnąłem zęby, mrucząc pod nosem kilka wyjątkowo niecenzuralnych słów, po czym nachyliłem się nad stołem i dokończyłem list. W słowach, starannie ułożonych, poprosiłem mężczyznę, aby dopadł tamtego człowieka i pozbył się go raz na zawsze. W zamian obiecałem mu przemianę w wampira dar, którego tak natarczywie pragnął.
- List jest gotowy - Mruknąłem, wsuwając pierścionek na palec. Klejnot natychmiast zaczął działać, subtelnie ukrywając moje wampirze rysy, które mogłyby zwrócić niepotrzebną uwagę służby w miejscu, do którego się wybierałem.
- Dobrze, pozwala mu się znaleźć w miejscu w którym zostawił ostatnio ciało - Odparł mężczyzna, podchodząc do mnie bliżej. - Teraz musisz go dostarczyć. Zrób to cicho i ostrożnie. Ja w tym czasie oddalę się od gospody, aby przypadkiem nikogo tu nie zaatakował. Gdy wszystko dojdzie do skutku… obiecuję, że wynagrodzę ci to w pełni. - Wziął ode mnie list, przesunął wzrokiem po zapisanych linijkach i skinął z wyraźnym zadowoleniem. - Jest w porządku. Powodzenia. - Po tych słowach opuścił pokój, a ja odczekałem kilka sekund, wsłuchując się w oddalające kroki. Gdy upewniłem się, że nikt nie kręci się w pobliżu, pozwoliłem, by cienista magia przepłynęła przez moje ciało, przemieniając mnie w małego nietoperze.
Chwyciłem list w swoje małe, zwinne łapki i bezszelestnie wzbiłem się w powietrze. Wsuwając się w wentylację, unikałem każdego metalicznego stukotu, które wydać mogłyby moje pazurki. Cichutko i bezszelestnie dostałem się do jego pokoju, robiąc to szybko, mężczyzna w tej chwili znajdował się w łazience, a więc sporo mi to ułatwiało, list położyłem na łóżku wracając szybko do wentylacji aby nie mógł mnie dostrzec. 
Zanim jednak wróciłem do swojego pokoju, przeczekałem chwilę w ciasnym, chłodnym tunelu wentylacyjnym, obserwując co mężczyzna zrobi po przeczytaniu listu. Musiałem być absolutnie pewien, że zachowa się tak, jak powinien, i natychmiast wyruszy na poszukiwanie łowcy.
Na jego reakcję nie musiałem długo czekać. Gdy tylko jego oczy przebiegły po linijkach listu, twarz mężczyzny napięła się, a on sam bez wahania sięgnął po płaszcz. Narzucił go na ramiona szybkim, niemal nerwowym ruchem i natychmiast opuścił pokój.
- No proszę - Mruknąłem pod nosem. - Wszystko zgodnie z planem… chociaż, prawdę mówiąc, to Elian wpadł na ten, jego zdaniem genialny pomysł. Ja wciąż uważam, że to wszystko jest kompletnie idiotyczne. - Gdy tylko drzwi za mężczyzną zatrzasnęły się, ruszyłem w głąb wentylacji. Rozłożyłem skrzydła i szybkim, niemal płynnym ruchem przemknąłem przez metalowe korytarze, aż w końcu wróciłem do naszego pokoju. Wiedziałem, co teraz muszę zrobić.
Wyszedłem natychmiast, kierując się ku strażnikowi. To jego należało powiadomić o wszystkim, w końcu w grę wchodziła próba zabójstwa, człowiek chciał zabić innego człowieka, a to już zdecydowanie powinno leżeć w jego obowiązkach… przynajmniej miałem taką nadzieję.
Strażnik jednak wyglądał, jakbym przerwał mu najspokojniejszą chwilę życia. Zmrużył oczy, westchnął ciężko i oświadczył, że to tylko strata czasu. Tym jednym zdaniem doprowadził mnie do szału.
~ Czy ty tak poważnie?! ~ Warknąłem w myślach.
Na szczęście, po kilku ostrzejszych słowach i zapewnieniach, że sprawa jest naprawdę poważna, ruszył w końcu swoją opieszałą dupę. Zebrał kilku ludzi i posłał ich ze mną, żebym doprowadził ich do miejsca, gdzie powinien znajdować się Elian… oraz, prawdopodobnie, ten pieprzony, nieobliczalny mężczyzna.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz