Wspólna kąpiel była przyjemna, niby to nic nadzwyczajnego moczyć się w gorącej wodzie, ale przyjemność, którą za sobą niesie, jest nie do opisania. Wygląda na to, że nie za wiele mi do szczęścia potrzeba.
Zadowolony opierałem się o klatkę piersiową męża, zamykając swoje oczy, relaksując się przy jego boku.
- Jest ci dobrze? - Zapytał, bawiąc się moimi mokrymi włosami, które były chyba wszędzie, zdecydowanie zbyt długie one są, ale czy to oznacza, że chciałbym je ściąć? Nie raczej nie, Sorey i tak by tego nie chciał, a dla niego jestem w stanie zrobić wszystko.
- Jest mi bardzo dobrze, gdy mam ciebie obok - Przyznałem, zgodnie, prawda, odwracając się w jego stronę, uśmiechając się do niego ciepło.
- Cieszę się owieczko - Wyznał, myjąc moje włosy, co przyznam, było bardzo przyjemne, drobny masaż głowy i już czuję się jak w niebie.
Kąpiel była przyjemna, niestety wszystko, co przyjemne musi dobiec końca i takim właśnie sposobem przyjemne się zakończyło, a my wróciliśmy do łóżka, gdzie ciesząc się swoją bliskością, zamknęliśmy oczy, ciesząc się swoją obecnością, nim sen wysłał nas do zupełnie innego świata, gdzie wszystko było już możliwe.
Kolejny dzień nadszedł dość późno jak na nasze maluchy, które zazwyczaj o tej godzinie już wolały nas do siebie, dziś było jednak inaczej, dzieci wciąż spały, a my mogliśmy troszeczkę sobie odpocząć przed kolejnym pracowitym dniem..
Nie mogąc jednak wciąż tak leżeć, ruszyłem się z łóżka, postanawiając zrobić coś bardziej ambitnego niż leżenie w łóżku, a mianowicie z powodu tak ładnej pogody, jaka już pojawiła się za oknem, mogłem wreszcie wyjść na dwór, gdzie było co robić, ostatnimi czasy zaniedbałem ogród, ale to się zmieni, zajmę się nim dziś, najlepiej jak tylko będę mógł.
A dzięki temu, że nikt mi nie przeszkadzał, byłem w stanie zrobić zdecydowanie więcej, niż na początku w ogóle planowałem i pewnie zrobimy jeszcze więcej, gdyby nie Sorey, który zjawił się na tarasie..
- Miko co ty tam robisz tak wcześnie? - Zapytał, zwracając całkowicie moją uwagę na sobie.
- Sprzątam, ogród jest w opłakanym stanie - Powiedziałem, odkładając grabie na bok, podchodząc do męża, z dłoni zdejmując rękawiczki..
- Pomóc ci w czymś? - Zapytał, stojąc w samych gatkach na tarasie, niczym się nie przejmuj.
- Tak, możesz mi pomóc wejściem do domu, stanie na tarasie w samych gaciach to nie widok przeznaczony dla naszych sąsiadów tylko dla mnie - Przyznałem, wchodząc do domu, ciągnąc go za sobą do środka...
- Nie zauważyłem - Odparłem, przeczesując dłonią swoje włosy.
- Oczywiście - Westchnąłem cicho, wchodząc głębiej do domu, zerkając na salon. - Dzieci wciąż śpią? - Podpytałem, dostrzegając ciszę, która panowała dokoła nas, to coś naprawdę nowego, ostatnio bardzo rzadko pozwalały sobie na tak długi sen.
- Jak widać, one śpią, a my mamy okazję spędzić razem czas - Stwierdził, podchodząc bliżej, kładąc dłonie na moich biodrach.
- Tak? To świetnie pomożesz mi w ogrodzie, liście trzeba pograbić, wysprzątać altankę pracy jest dużo, a trzeba jeszcze zrobić śniadanie, nim dzieci się obudzą, tak więc zakładaj gacie i wychodź na dwór - Poprosiłem, zakładając rękawiczki, nim wyszedłem na dwór, wracając do pracy.
<Pasterzyku ? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz