Gorąca kąpiel była czymś, o czym zdecydowanie marzyłem od dłuższego czasu. Na dworze nie było jakoś bardzo zimno, ale też nie było za specjalnie ciepło, przynajmniej dla mnie. Gdybym tylko mógł, następne te dwie pory roku spędziłbym w domu, przy rozpalonym kominku, otulony cieplutkimi kocykami i nie przejmując się absolutnie niczym. Niestety, nie mogłem sobie na to pozwolić. Ostatnio się czułem nieco lepiej w zimnie, więc jakoś wielkiej tragedii nie było ze mną, jak to miało miejsce podczas pierwszej mojej w tym życiu zimy. Jak tak sobie o tym przypominam, to musiałem być naprawdę niezłym wrzodem na tyłku... na miejscu Mikleo bym mnie wykopał na zewnątrz, by przeżył jakiś szok termiczny i miał mnie totalnie gdzieś. On to jednak ma dosłownie anielską cierpliwość... jestem pewien, że raczej mało który anioł może się pochwalić takimi pokładami cierpliwości. Nie, żebym poznał wiele aniołów, znam tylko siebie, a to i tak raczej średnio, mojego Mikleo kochanego, i Lailah. I to by byli wszyscy. Nieco ich mało, muszę przyznać, a z chęcią poznałbym ich więcej. Może bym się czegoś nauczył? Czy jest jakieś miejsce, w których jest ich więcej? Z chęcią bym się tam wybrał, oczywiście wraz z dziećmi i moim Mikim najukochańszym. Miki musi wiedzieć, czy jest takie miejsce, w końcu on wie wszystko, a już na pewno więcej ode mnie...
- Sorey? – usłyszałem jakby z oddali, co spowodowało, że się ocknąłem. Zamyśliłem się chyba odrobinkę... ale na jak długo stałem jak ten słup soli? Nie mam pojęcia. Chyba potrzebuję odpoczynku. Ale tak troszeczkę odpoczynku. Nie mogę go mieć za dużo, bym się za bardzo nie rozleniwił, jak to miało miejsce ostatnio, co to niby byłem chory. Nadal nie wierzyłem w to, że wtedy się rozchorowałem, to po prostu moje lenistwo było i tyle.
- Tak, Owieczko, już idę przygotować nam kąpiel – odparłem, w końcu się cucąc. Musiałem w końcu zacząć działać i coś tutaj ogarniać, bo to tak wstyd stać i nic nie robić.
- Ja ją przygotuję – powstrzymał mnie, kładąc dłoń na moim ramieniu. – Zaraz cię zawołam, dobrze?
- A nie mogę tego ja zrobić? Zawsze to robiłem – odezwałem się, nie mając za bardzo problemu z przygotowaniem kąpieli. Znaczy się, pewnie zeszłoby mi to znacznie dłużej niż zawsze, ale w końcu bym to wszystko ogarnął. Powoli, ale skutecznie.
- Właśnie, zawsze ty to robisz i teraz najwyższa pora, chociaż ja raz ci sprawił tę małą przyjemność – stwierdził, po czym pocałował mnie w policzek i zniknął w łazience.
Zostałem więc sam na korytarzu, nie mając nic do roboty. Mogłem tylko poczekać na Mikleo, dlatego wróciłem do naszych pociech, by po prostu sobie tak troszkę na nie popatrzeć. Tak sobie myślę, że może powinniśmy powolutku przyzwyczajać je do spania osobno? Skoro już śpią bez nas i przy tym za bardzo nie marudzą, no i też się uczą powolutku chodzić, jeść, stają się coraz to bardziej samodzielne... możemy zobaczyć, jak zareagują na coś takiego.
W końcu Mikleo po mnie przyszedł, więc mogłem w końcu skorzystać z dobrodziejstw czegoś tak cudownego, jak gorąca kąpiel. Niby nic nadzwyczajnego, a ile przyjemności daje mi coś tak prostego i trywialnego. Więcej do szczęścia nie potrzebuję, oczywiście poza moim Mikim, bo bez Mikiego to życie nie ma najmniejszego sensu.
<Owieczko? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz