Nie spodziewałem się, że Sorey tak szybko zjawi się w domu, a jeszcze bardziej nie rozumiem, dlaczego wszedł do kuchni z mieczem, co się z nim dzieje? Przecież wszystko było dobrze, nie miał przecież powodu aby się tak zachowywać.
- Słyszałem, co się do ciebie mówi? - Dziadek, który jak zawsze musiał traktować jak dzieci, właśnie w ten okropny sposób się do nas zwracał, nie robiąc pierwszego dobrego wrażenia na moim mężu.
- Słyszę, a pana głos powinien się zmienić, jest pan w naszym domu i nie życzę sobie takiego w nim tonu - Powiedział oschle, chowając swoją miecz, wciąż trzymając mnie z dala od dziadka, chyba odczuwając mój strach.
- Jesteś bardzo wyszczekany jak na dziecko, widać od razu, że nie nauczono cię szacunku do starszych - Powiedział pogardliwym głosem dziadek, który jak zawsze miał nas za szczeniaki nieradzące sobie w życiu beż jego pomocy.
- Nie jestem dzieckiem - Warknął, zaciskając, dłonie w pieści, uważnie obserwując najmniejszy ruch ciała dziadka.
- Jesteś, wedle prawa anielskiego tak jak ty, tak i Mikleo jesteście dziećmi, dziećmi, które powinny być pod stałą opieką dorosłych aniołów, które wybiłyby wam z głowy tę głupoty - Powiedział, wywołując u mnie szybsze bicie serca, ja nie chciałem, nie chciałem wracać do azylu, bałem się i dziadka i tego miejsca, w którym na pewno nas rozdzielą, anioł wody nie może być z aniołem ognia a dlaczego? Właśnie dlatego, że nasz dziadek tego chciał, dla niego ogień i woda nie ma prawa żyć razem, nie mówiąc już o tym, że dla niego jesteśmy niw normalni, bo jak to może być, że facet z facetem są razem i mają jeszcze do tego dzieci, przecież tak nie można. Bóg tego zakazał pytanie tylko, kiedy tego zakazał.
- Może i jestem dzieckiem, ale nie potrzebuję pomocy staruszka, jestem w stanie sam zaopiekować się mężem i dziećmi bez pana pomocy, a teraz proszę opuścić nasz dom - Powiedział, zachowując się naprawdę bardzo ładnie, zdecydowanie lepiej niż nasz dziadek, który ewidentnie zachować się nie potrafił.
- Chcesz wyrzucić starca na ulicę? Pokonałem wiele dni aby odwiedzić moich chłopców, a teraz chcecie mnie wyrzucić? Kultura obowiązuje, powinniście mnie zaprosić na noc, a jutro, gdy nastanie dzień, obiecuje, że sobie pójdę - Obiecał, co wywołało chwilowy mętlik w naszej głowie. Bo w końcu to starszy człowiek, którego bardzo źle potraktowałem a teraz mam poczucie winy, dlatego chyba byłbym w stanie zostawić go na noc tylko po to aby odpoczął przez jutrzejszą podróżą.
- Przepraszam na chwilę - Sorey odezwał się, wyciągając mnie z kuchni aby zamienić ze mną kilka slow.
- Co o tym myślisz? - Zapytał cicho, tak aby dziadek tego nie usłyszał.
- Nie jestem pewien, dziadek potrafi, a raczej zawsze potrafił nam zaszkodzić, ale z drugiej strony nie możemy go tak zostawić, powinien odpocząć, przed jutrzejszą podróżą dlatego mimo niechęci powinniśmy pozwolić mu zostać na dół - Powiedziałem, równie cicho co i on nie chcąc aby dziadek coś usłyszał, już i tak czułem się źle z jego obecnością, nie chcę jeszcze aby jego złość mnie dopadła.
<Pasterzyku? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz