Teraz Miki powiedział coś, co chciałem usłyszeć od samego rana. I w jakiś taki normalny dzień pewnie bym się za bardzo nie zastanawiał, no ale dzisiaj... sam nie wiem, Miki troszkę się dziwnie zachowywał. A to, że utrzymuje, że wszystko jest w porządku, sprawia, że tym bardziej mu nie wierzyłem. Coś było na rzeczy, tylko co...? To mnie martwiło. Chciałbym dla niego jak najlepiej, w końcu to jest mój mąż i jego samopoczucie jest dla mnie ważne, jak nie najważniejsze. No ale jak ja mam zadbać o jego samopoczucie, jak on nie chce ze mną rozmawiać? To zawsze mnie troszkę w nim irytowało. Chciałem mu pomagać, chciałem o niego zadbać, a on mi na to nie pozwalał.
- Najpierw chciałbym porozmawiać – odpowiedziałem, troszkę go hamując. W końcu są rzeczy ważne, i ważniejsze, i mój Miki jest zdecydowanie tym najważniejszym.
- Kaczuszko, są rzeczy zdecydowanie przyjemniejsze niż rozmowa – zaproponował, mimo wszystko chcąc pominąć ten temat. Dlaczego? Nie wiem. Przecież jestem tu dla niego.
– Mimo wszystko najpierw chciałbym się dowiedzieć, co się stało – przyznałem, przyglądając się mu z uwagą. Mój Miki w końcu westchnął ciężko, chyba się trochę poddając. No i bardzo dobrze, ze mną nie wygra.
– To naprawdę nic takiego. Po prostu miałem przeczucie, że coś się wkrótce stanie – wyjaśnił, co mnie... Sam nie wiem, zaskoczyło? Zaniepokoiło?
– Jakie przeczucie? Dobre, złe? Co się wydarzy? Skąd to wiesz? To jakaś moc? – pytałem, musząc koniecznie się dowiedzieć, co się stało.
– Żadna moc, a po prostu przeczucie – wyznał, co mnie troszkę zaskoczyło. I przez zwykłe przeczucie taki zamyślony? Naprawdę? Więc ja tutaj jestem przerażony, że się coś dzieje, że coś źle zrobiłem, a to tylko coś takiego...
– Oj, Miki, Miki – westchnąłem ciężko, odczuwając też tak jakby ulgę. W końcu, nic złego się nie dzieje, tylko Miki jest przewrażliwiony, i ja jestem przewrażliwiony.
– Mówiłem ci, że to nic – przyznał, na co pokręciłem głową.
– Więc mów mi o tym wcześniej, bym się tak o ciebie nie bał – poprosiłem, chwytając jego dłoń, by ucałować ją ej wierzch. Teraz, jak jestem pewny, że się nic nie dzieje, mogę się uspokoić i skupić na czymś przyjemniejszym.
- Następnym razem tak zrobię – obiecał, uśmiechając się delikatnie, ale coś tak miałem wrażenie, że tam pod uśmiechem coś się kryje. Nadal się tym przejmuje? Prawdopodobnie tak. Ale ja już dopilnuję, by mój Miki zapomniał o tym dziwnym przeczuciu, które pojawiło się nie wiadomo skąd i na jakiej podstawie. Może czymś się przejął? Zestresował? Prawdopodobnie.
- A teraz, na odstresowanie proponuję kąpiel, i masaż.. Co ty na to? – dopytałem, gładząc go po policzku.
Mikleo zgodził się na to, dlatego już zaraz oboje siedzieliśmy w balii wypełnionej gorącą wodą, ciesząc się swoją obecnością, a po cudnej kąpieli przenieśliśmy się do sypialni. Mikleo kazałem się samemu na łóżku położyć, oczywiście wcześniej prosząc o rozebranie się. Co to w końcu za masaż przez materiał? No żaden. A ja w tym momencie chciałem, by zapomniał o tym dziwnym uczuciu, które uroiło się w jego głowie. W tym momencie tylko to mogę dla niego zrobić, by się jeszcze przypadkiem w nocy nie przejmował. Jutro idę do pracy, więc zostanie sam w domu z dziećmi, dlatego musi być wyspany i pełen energii.
<Owieczko? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz