poniedziałek, 8 grudnia 2025

Od Eliana CD Serathiona

 Kiwnąłem głową na jego słowa. Racja, powiem im, że przetrząsnąłem gospodę i nikogo nie ma, jest bezpiecznie. Niektórzy faktycznie mogą się wynieść, ale jak się wieść rozniesie, zaraz przyjdą ci dziwni fanatycy, co to pragną być ugryzieni przez wampira. Spotkałem takich osobników, i szczerze mnie przerażają. Chociaż... czy ja nie jestem taki sam? Też daję się mu gryźć. Poniekąd mi się to podoba, ale robię to głównie dlatego, by się najadł, by był zdrowy, szczęśliwy, a nie bo to moje takie skryte marzenie. 
– To zajmij miejsce. Napisz tę wiadomość. A jak będziesz gotowy, daj mi znać. Zamknę drzwi do tego pokoju, i wpuszczę ludzi – powiedziałem, delikatnie uśmiechając się na jego widok. Wyglądał zupełnie inaczej, zachowywał się zupełnie inaczej, niż jeszcze chwilkę temu. A później mi mówi, że nie jest skomplikowany... jest bardziej skomplikowany, niż mogłoby się wydawać. Albo ja jestem za głupi. Też to jest możliwe, nie znam się na emocjach. Dalej się uczę ich u siebie, a co dopiero u innych? 
– Pewnie. Chodźmy – pospieszył mnie, chwytając za pióro, pergamin i szybko wychodząc z pokoju. Od razu nabrał tempa, i wigoru, i to wszystko w zaledwie kilka minut. Jestem trochę w szoku, jak to wszystko szybko działało. 
Ruszyłem za nim, spokojnie, uprzednio zostawiając u nas znaleziony plecak. Miałem go oddać, ale wpadłem na pewien pomysł. Zamknąłem drzwi na klucz i udałem się do tamtego pokoju... właśnie, muszę zakryć zasłony. Serathion czekał na mnie przed pokojem, nieco zniecierpliwiony. Ależ on jest chętny do pracy. Dawno go nie wiedziałem takiego chętnego do pracy. 
– No już, już, mój pracusiu – powiedziałem rozbawiony, wchodząc do środka. 
– Chcę się dowiedzieć, co to za psychol udaje wampira – mruknął, kiedy zasuwałem zasłony.
– Nie tylko ty. Zostaw to pod łóżkiem, tam znalazłem plecak. Pomyśli, że to ty go zabrałeś, ja będę udawał głupiego, że nic nie znalazłem – zaproponowałem, na co pokiwał głową. 
– Nie taki zły pomysł... – wymamrotał, zastanawiając się nad tekstem. Nic nie mówiłem, nic nie sugerowałem, chciałem, by to wyszło od niego. W końcu drobnym, ale pięknym, kaligraficznym pismem zapisał krótkie zdanie oryginału nie oszukasz. Jak dla mnie, przekaz był jasny. Ukrył liścik pod łóżkiem, a następnie uśmiechnął się do mnie zawadiacko i w mgnieniu oka zmienił się w nietoperza, ukrywając się w szybie. Niby mamy do czynienia ze zwykłym człowiekiem, a jednak... jednak się martwiłem, że coś mu się stanie, jeśli zostawię go tu z nim samego. 
– Uważaj na siebie – poleciłem, zabierając ze sobą pióro. Nie mógł mi już odpowiedzieć, ale wyczułem na sobie doskonale to świdrujące spojrzenie sugerujące, że też mam na siebie uważać. Jakby coś mi się miało stać. Z ludźmi oczywiście za często nie walczyłem, ale nie mogli być gorsi od wampirów. A tu mamy do czynienia z ewidentnym szaleńcem. 
Po raz ostatni spojrzałem w szyb wentylacyjny mimo, że już nie mogłem tam dostrzec mojej Różyczki, i dopiero po tym, z ciężkim sercem, opuściłem pokój i zamknąłem go na klucz. 

<Różyczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz