środa, 3 grudnia 2025

Od Serathiona CD Eliana

Czułem się… doskonale. Może nawet zbyt dobrze jak na sytuację, w której się znaleźliśmy. Jego krew wciąż pulsowała we mnie jak słońce za dnia. Rozgrzewające, wzmacniające, niemal uzależniające. On za to wyglądał na wyczerpanego, choć dzielnie próbował tego nie pokazywać.
Aby mu udowodnić, że nie ma się o mnie martwić, powoli zsunąłem pierścionek z palca.. W sekundę moje ciało zmieniło się, oczy zabłysły w pół mroku a zęby wyostrzyły się, ukazując swoje prawdziwe ja.
- Jak widzisz… wyglądam i czuję się naprawdę świetnie. Dzięki tobie - Szepnąłem, pochylając się nad nim.
Musnąłem jego usta lekko. Poczułem, jak jego dłoń ostrożnie dotyka mojego policzka, gest ciepły, troskliwy i zupełnie niepasujący do tego kim jest, to łowca a ja jestem wampirem, to nigdy nie powinno mieć miejsca, a jednak to się dzieje, jesteśmy razem i żadne z nas nie chce tego zmienić.
- Cieszę się, że mogłem pomóc - Odszepnął zmęczonym głosem. - Jeśli kiedykolwiek będziesz jej potrzebował… powiedz mi. Nie chcę, żebyś znów cierpiał. Wystarczająco już przez to przeszedłeś. - Jego spojrzenie było tak szczere, że aż zaskakiwało. Na moment zabrakło mi słów, a gdyby serce biło na pewno szybciej by zabiło.
- Przemyśle to - Mruknąłem, zakładając z powrotem pierścionek, żeby znów wyglądać… bardziej „po ludzku”. - A na razie odpocznij. Będę tu, kiedy się obudzisz. A potem… pójdę przeprosić tę dziewczynę za moje zachowanie. - Zapewniłem, mimo że nie miałem na to najmniejszej ochoty.
- Ta dziewczyna ma imię - Zauważył, jak zwykle próbując mnie naprostować.
Wzruszyłem ramionami, bo w sumie miałem to gdzieś, co mi to da, że poznam jej imię? No właśnie nic.
- A ja mam to w… tyle, żeby nie powiedzieć inaczej. - Mruknąłem, mówiąc dosłownie to co myślałem.
- W dupie to ty możesz mieć coś innego - Mruknął pod nosem, patrząc w moje oczy, z tym widocznym niezadowoleniem.
Jego zadziorny ton sprawił, że uśmiechnąłem się mimowolnie.
Zamruczałem cicho, nachylając się tuż przy jego ustach.
- Uważaj, bo jeszcze wezmę to za propozycję, a wiesz możesz w nią włożyć co tylko chcesz - Szepnąłem, muskając delikatnie jego wargę w sposób bardziej drażniący niż jednoznaczny.
On tylko przewrócił oczami, choć kąciki ust drgnęły mu w rozbawieniu.
- Chyba byś chciał ty mały zboczeńcu - Mruknął, ale jego głos stawał się coraz bardziej senny.
Ignorując moje prowokacje, wsunął twarz w moje włosy, jakby szukał w nich ciepła, bezpieczeństwa a może po prostu spokoju. To było… bardziej intymne niż wszystko, co powiedział wcześniej.
- Dobranoc - Wymamrotał, ziewając.
- Dobranoc - Odpowiedziałem cicho, już przygotowując się do nudzenia się, gdy on będzie spał.
Objąłem go lekko, pozwalając mu zasnąć w spokoju. Wysłuchując się uważnie w jego oddech, coraz głębszy, coraz wolniejszy. Gdy ja po prostu leżałem przy nim, pilnując go, pilnując by nikt mu nie przeszkadzał.
A żeby nie nie robić niczego głupiego, skupiłem się na nim, na jego twarzy, na rysach i zapachu, robiłem wszystko aby go nie obudzić a jednocześnie ciesząc chwilą u jego boku.

<Towarzyszu? C:> 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz